• Wpisów:7
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:81 dni temu
  • Licznik odwiedzin:222 / 93 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie rozumiem, czemu nie moge dodac wpisu ?????
  • awatar Gość: A po co? Wypad stąd i dobrze Ci tak, bo nikt cię tu nie chce, nic tu nie wniesiesz. Wypad!!! Woń! Już!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zimnoooo, czuję ogromne zimno, za oknem widzę tylko rozbujane drzewa, słyszę na parapecie, odbijające krople.
Mam dla siebie jeszcze tylko albo aż dwie godziny, szybko upłyną i będę szła po mojego 6 letniego Skarba, zapewne potem będzie problem z odrabianiem lekcji, a to obiad nie będzie smakował, pewnie brzuszek lub nóżka zaboli. Dzień jak co dzień.

Jestem mamą, jak już wyżej wspomniałam sześciolatka, jestem też przyszłą mamą, obecnie 17-5 tyg. Oj ta ciąża zaskoczyła mnie i mojego Ł. strasznie, nie chciałam już więcej dzieci, mam niedoczynność tarczycy, hashimoto, dwa poronienia za sobą jedno w 10 tygodniu, kiedy dowiedziałam sie że znów jestem w ciąży, wyparłam to z świadomości, tak strasznie się bałam kolejnej straty że nie umiałam przyjąć że na prawdę jestem w ciąży.
W tym momencie jestem jeszcze na duphastonie , ale poza tym wszystko jest dobrze mam taką nadzieje, na ostatnim usg bynajmniej było, nie wiem jeszcze czy to chłopczyk czy dziewczynka, nie chciało maleństwo się pokazać.
Do tej pory nie dociera do mnie że nosze w sobie taki malutki cud, czułam raz ruchy, teraz ich nie czuje i odchodzę z jednej strony od zmysłów czekam na to usg jak na skazanie, zastanawiając się czy na pewno wszystko dobrze....

Jestem strasznie skołowana, i trochę samotna, mój Ł. wyjeżdża w delegacje, teraz wraca dopiero na święta wielkanocne więc jestem ja mój syn i maleństwo , oraz problemy ...

Tak bardzo chciała bym cieszyć się z tego ze jestem w ciąży ale na razie przepełnia mnie tylko strach od usg do usg... Nie martwię się tym że na razie z Ł. nie mamy mieszkania, że ja mieszkam w domu rodzinnym, nie przejmuje się moimi pewnymi długami, już nawet nie przejmuje się moim byłym który jest ojcem mojego 6 latka, facetem którego strasznie się bałam... (nie ważne to może kiedyś)

Żyje dniem ,tym co jest tym co może być, te dni czasem są do siebie podobne, tęsknie za Ł. czasem płaczę denerwuję się z tego ze jestem sama, ale wiem że to wszystko tylko nas bardziej połączy.

Chcę w końcu mieć prawdziwą rodzinę, chcę ją stworzyć z tym właśnie człowiekiem, chcę aby moje dzieci miały przede wszystkim miłość, i ciepło właśnie rodzinne coś czego ja nie miałam .

Jestem też po prostu kobietą , która troszkę ostatnio zapomniała o sobie... Zaniedbałam się fizycznie i mentalnie, nie przez ciąże nie nie, przez to chyba że jestem ciagle w domu nie mam większej motywacji kontaktu z ludźmi ale teraz to wszystko naprawdę się zmieni :-)


Ja chcę się zmienić dla siebie, chcę siebie polubić zaakceptować, dbać o siebie i widzieć w tym sens.
Nigdy nie lubiła swojej wagi, nienawidziłam swoich dużych ud a teraz nawet lubie tą moją odstającą pupe, po ciązy muszę popracować nad biodrami nad cellulitem tak, brzuch mam na nim okropne rozstępy, ale co z tego kogo to obchodzi? tak szczerze , widzi je jedynie Ł. nie przeszkadzają mu, na plaże czy basen można założyć inny strój, i nie pokazywać swoich defektów...

Teraz to właśnie jest mój moment żeby wstać na równe nogi !!! Czas ucieka tak szybko, dopiero co miałam 18 lat a już mam 26 kiedy to zleciało??? Kiedy stałam się taka a nie inna, kiedy przestało zależeć mi na życiu....

Po staremu a jednak od nowa !!!!
 

 
Zimnoooo, czuję ogromne zimno, za oknem widzę tylko rozbujane drzewa, słyszę na parapecie, odbijające krople.
Mam dla siebie jeszcze tylko albo aż dwie godziny, szybko upłyną i będę szła po mojego 6 letniego Skarba, zapewne potem będzie problem z odrabianiem lekcji, a to obiad nie będzie smakował, pewnie brzuszek lub nóżka zaboli. Dzień jak co dzień.

Jestem mamą, jak już wyżej wspomniałam sześciolatka, jestem też przyszłą mamą, obecnie 17-5 tyg. Oj ta ciąża zaskoczyła mnie i mojego Ł. strasznie, nie chciałam już więcej dzieci, mam niedoczynność tarczycy, hashimoto, dwa poronienia za sobą jedno w 10 tygodniu, kiedy dowiedziałam sie że znów jestem w ciąży, wyparłam to z świadomości, tak strasznie się bałam kolejnej straty że nie umiałam przyjąć że na prawdę jestem w ciąży.
W tym momencie jestem jeszcze na duphastonie , ale poza tym wszystko jest dobrze mam taką nadzieje, na ostatnim usg bynajmniej było, nie wiem jeszcze czy to chłopczyk czy dziewczynka, nie chciało maleństwo się pokazać.
Do tej pory nie dociera do mnie że nosze w sobie taki malutki cud, czułam raz ruchy, teraz ich nie czuje i odchodzę z jednej strony od zmysłów czekam na to usg jak na skazanie, zastanawiając się czy na pewno wszystko dobrze....

Jestem strasznie skołowana, i trochę samotna, mój Ł. wyjeżdża w delegacje, teraz wraca dopiero na święta wielkanocne więc jestem ja mój syn i maleństwo , oraz problemy ...

Tak bardzo chciała bym cieszyć się z tego ze jestem w ciąży ale na razie przepełnia mnie tylko strach od usg do usg... Nie martwię się tym że na razie z Ł. nie mamy mieszkania, że ja mieszkam w domu rodzinnym, nie przejmuje się moimi pewnymi długami, już nawet nie przejmuje się moim byłym który jest ojcem mojego 6 latka, facetem którego strasznie się bałam... (nie ważne to może kiedyś)

Żyje dniem ,tym co jest tym co może być, te dni czasem są do siebie podobne, tęsknie za Ł. czasem płaczę denerwuję się z tego ze jestem sama, ale wiem że to wszystko tylko nas bardziej połączy.

Chcę w końcu mieć prawdziwą rodzinę, chcę ją stworzyć z tym właśnie człowiekiem, chcę aby moje dzieci miały przede wszystkim miłość, i ciepło właśnie rodzinne coś czego ja nie miałam .

Jestem też po prostu kobietą , która troszkę ostatnio zapomniała o sobie... Zaniedbałam się fizycznie i mentalnie, nie przez ciąże nie nie, przez to chyba że jestem ciagle w domu nie mam większej motywacji kontaktu z ludźmi ale teraz to wszystko naprawdę się zmieni :-)


Ja chcę się zmienić dla siebie, chcę siebie polubić zaakceptować, dbać o siebie i widzieć w tym sens.
Nigdy nie lubiła swojej wagi, nienawidziłam swoich dużych ud a teraz nawet lubie tą moją odstającą pupe, po ciązy muszę popracować nad biodrami nad cellulitem tak, brzuch mam na nim okropne rozstępy, ale co z tego kogo to obchodzi? tak szczerze , widzi je jedynie Ł. nie przeszkadzają mu, na plaże czy basen można założyć inny strój, i nie pokazywać swoich defektów...

Teraz to właśnie jest mój moment żeby wstać na równe nogi !!! Czas ucieka tak szybko, dopiero co miałam 18 lat a już mam 26 kiedy to zleciało??? Kiedy stałam się taka a nie inna, kiedy przestało zależeć mi na życiu....

Po staremu a jednak od nowa !!!!
 

 
Zimnoooo, czuję ogromne zimno, za oknem widzę tylko rozbujane drzewa, słyszę na parapecie, odbijające krople.
Mam dla siebie jeszcze tylko albo aż dwie godziny, szybko upłyną i będę szła po mojego 6 letniego Skarba, zapewne potem będzie problem z odrabianiem lekcji, a to obiad nie będzie smakował, pewnie brzuszek lub nóżka zaboli. Dzień jak co dzień.

Jestem mamą, jak już wyżej wspomniałam sześciolatka, jestem też przyszłą mamą, obecnie 17-5 tyg. Oj ta ciąża zaskoczyła mnie i mojego Ł. strasznie, nie chciałam już więcej dzieci, mam niedoczynność tarczycy, hashimoto, dwa poronienia za sobą jedno w 10 tygodniu, kiedy dowiedziałam sie że znów jestem w ciąży, wyparłam to z świadomości, tak strasznie się bałam kolejnej straty że nie umiałam przyjąć że na prawdę jestem w ciąży.
W tym momencie jestem jeszcze na duphastonie , ale poza tym wszystko jest dobrze mam taką nadzieje, na ostatnim usg bynajmniej było, nie wiem jeszcze czy to chłopczyk czy dziewczynka, nie chciało maleństwo się pokazać.
Do tej pory nie dociera do mnie że nosze w sobie taki malutki cud, czułam raz ruchy, teraz ich nie czuje i odchodzę z jednej strony od zmysłów czekam na to usg jak na skazanie, zastanawiając się czy na pewno wszystko dobrze....

Jestem strasznie skołowana, i trochę samotna, mój Ł. wyjeżdża w delegacje, teraz wraca dopiero na święta wielkanocne więc jestem ja mój syn i maleństwo , oraz problemy ...

Tak bardzo chciała bym cieszyć się z tego ze jestem w ciąży ale na razie przepełnia mnie tylko strach od usg do usg... Nie martwię się tym że na razie z Ł. nie mamy mieszkania, że ja mieszkam w domu rodzinnym, nie przejmuje się moimi pewnymi długami, już nawet nie przejmuje się moim byłym który jest ojcem mojego 6 latka, facetem którego strasznie się bałam... (nie ważne to może kiedyś)

Żyje dniem ,tym co jest tym co może być, te dni czasem są do siebie podobne, tęsknie za Ł. czasem płaczę denerwuję się z tego ze jestem sama, ale wiem że to wszystko tylko nas bardziej połączy.

Chcę w końcu mieć prawdziwą rodzinę, chcę ją stworzyć z tym właśnie człowiekiem, chcę aby moje dzieci miały przede wszystkim miłość, i ciepło właśnie rodzinne coś czego ja nie miałam .

Jestem też po prostu kobietą , która troszkę ostatnio zapomniała o sobie... Zaniedbałam się fizycznie i mentalnie, nie przez ciąże nie nie, przez to chyba że jestem ciagle w domu nie mam większej motywacji kontaktu z ludźmi ale teraz to wszystko naprawdę się zmieni :-)


Ja chcę się zmienić dla siebie, chcę siebie polubić zaakceptować, dbać o siebie i widzieć w tym sens.
Nigdy nie lubiła swojej wagi, nienawidziłam swoich dużych ud a teraz nawet lubie tą moją odstającą pupe, po ciązy muszę popracować nad biodrami nad cellulitem tak, brzuch mam na nim okropne rozstępy, ale co z tego kogo to obchodzi? tak szczerze , widzi je jedynie Ł. nie przeszkadzają mu, na plaże czy basen można założyć inny strój, i nie pokazywać swoich defektów...

Teraz to właśnie jest mój moment żeby wstać na równe nogi !!! Czas ucieka tak szybko, dopiero co miałam 18 lat a już mam 26 kiedy to zleciało??? Kiedy stałam się taka a nie inna, kiedy przestało zależeć mi na życiu....

Po staremu a jednak od nowa !!!!
 

 
Zimnoooo, czuję ogromne zimno, za oknem widzę tylko rozbujane drzewa, słyszę na parapecie, odbijające krople.
Mam dla siebie jeszcze tylko albo aż dwie godziny, szybko upłyną i będę szła po mojego 6 letniego Skarba, zapewne potem będzie problem z odrabianiem lekcji, a to obiad nie będzie smakował, pewnie brzuszek lub nóżka zaboli. Dzień jak co dzień.

Jestem mamą, jak już wyżej wspomniałam sześciolatka, jestem też przyszłą mamą, obecnie 17-5 tyg. Oj ta ciąża zaskoczyła mnie i mojego Ł. strasznie, nie chciałam już więcej dzieci, mam niedoczynność tarczycy, hashimoto, dwa poronienia za sobą jedno w 10 tygodniu, kiedy dowiedziałam sie że znów jestem w ciąży, wyparłam to z świadomości, tak strasznie się bałam kolejnej straty że nie umiałam przyjąć że na prawdę jestem w ciąży.
W tym momencie jestem jeszcze na duphastonie , ale poza tym wszystko jest dobrze mam taką nadzieje, na ostatnim usg bynajmniej było, nie wiem jeszcze czy to chłopczyk czy dziewczynka, nie chciało maleństwo się pokazać.
Do tej pory nie dociera do mnie że nosze w sobie taki malutki cud, czułam raz ruchy, teraz ich nie czuje i odchodzę z jednej strony od zmysłów czekam na to usg jak na skazanie, zastanawiając się czy na pewno wszystko dobrze....

Jestem strasznie skołowana, i trochę samotna, mój Ł. wyjeżdża w delegacje, teraz wraca dopiero na święta wielkanocne więc jestem ja mój syn i maleństwo , oraz problemy ...

Tak bardzo chciała bym cieszyć się z tego ze jestem w ciąży ale na razie przepełnia mnie tylko strach od usg do usg... Nie martwię się tym że na razie z Ł. nie mamy mieszkania, że ja mieszkam w domu rodzinnym, nie przejmuje się moimi pewnymi długami, już nawet nie przejmuje się moim byłym który jest ojcem mojego 6 latka, facetem którego strasznie się bałam... (nie ważne to może kiedyś)

Żyje dniem ,tym co jest tym co może być, te dni czasem są do siebie podobne, tęsknie za Ł. czasem płaczę denerwuję się z tego ze jestem sama, ale wiem że to wszystko tylko nas bardziej połączy.

Chcę w końcu mieć prawdziwą rodzinę, chcę ją stworzyć z tym właśnie człowiekiem, chcę aby moje dzieci miały przede wszystkim miłość, i ciepło właśnie rodzinne coś czego ja nie miałam .

Jestem też po prostu kobietą , która troszkę ostatnio zapomniała o sobie... Zaniedbałam się fizycznie i mentalnie, nie przez ciąże nie nie, przez to chyba że jestem ciagle w domu nie mam większej motywacji kontaktu z ludźmi ale teraz to wszystko naprawdę się zmieni :-)


Ja chcę się zmienić dla siebie, chcę siebie polubić zaakceptować, dbać o siebie i widzieć w tym sens.
Nigdy nie lubiła swojej wagi, nienawidziłam swoich dużych ud a teraz nawet lubie tą moją odstającą pupe, po ciązy muszę popracować nad biodrami nad cellulitem tak, brzuch mam na nim okropne rozstępy, ale co z tego kogo to obchodzi? tak szczerze , widzi je jedynie Ł. nie przeszkadzają mu, na plaże czy basen można założyć inny strój, i nie pokazywać swoich defektów...

Teraz to właśnie jest mój moment żeby wstać na równe nogi !!! Czas ucieka tak szybko, dopiero co miałam 18 lat a już mam 26 kiedy to zleciało??? Kiedy stałam się taka a nie inna, kiedy przestało zależeć mi na życiu....

Po staremu a jednak od nowa !!!!
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.